Menu Zamknij

BLOG

Elektryczność= cywilizacja!

Chcielibyśmy podzielić się z Wami naszą przygodą z inwestycją. Będziemy informacje dawkować, jest tego bardzo dużo, kto buduje cokolwiek ten wie 😉

Może od początku.

Wszystko zaczęło się 10 lat temu, jak się poznaliśmy 😉 A potem już jakoś tak się potoczyło 🙂 A na poważnie, zaczęliśmy pod koniec 2016 roku, kiedy rozpoczęliśmy budowę naszego wymarzonego domu <3

Biorąc pod uwagę wspólną branżę- budownictwo, w grę nie wchodziło nic innego jak budowa domu. Żeby nie wchodzić sobie w drogę, bo wiadomo jak to jest, gdzie jest dwóch szefów, podzieliliśmy zadania. I tak- płeć piękniejsza: dokumentacja wszelkiej maści, załatwienia i urzędy. Płeć męska 😉 : wykonawstwo, rozwiązania budowlane, materiały. Mimo tego całego podziału i tak konsultowaliśmy istotniejsze części zadań.

Temat samej budowy domu pominę, nie wiem czy Was to interesuje na chwilę obecną. Zatrzymam się jedynie na pewnych etapach kluczowych, które były istotne przy późniejszej budowie domku. (Jeśli w przyszłości będą chęci z Waszej strony do czytania o naszej przeprawie budowlano-domowej, będzie nam bardzo miło i chętnie się tym podzielimy ).

Rozpoczynając budowę domu, mieliśmy świadomość braku wszelkich mediów na naszej działce. Co za tym idzie koszty i dużo załatwień. Postanowiliśmy iść pomału i nie wchodzić od razu w koszty, więc zdecydowaliśmy się tylko na prąd i wodę, bo to podstawa.

Zaczęliśmy od prądu, ponieważ wymagał wiele załatwień w PGE. Kto nie wie: aby PGE podłączyło prąd do nieuzbrojonej działki, wymagany jest projekt podłączenia. Takowy zrobiło nam PGE, tak samo jak postawienie skrzynki i podłączenie do niej kabla z sieci. Oczywiście wszystko przyjemnie kosztowne 😉 Bardzo się cieszyliśmy- będzie prąd, będziemy usamodzielnieni, chociaż częściowo. A tu niespodzianka! Podłączenie prądu do budynku, który jest w trakcie budowy wiąże się z taryfą produkcyjną, czyli kosmicznie drogą. Życie 😉 Masz kasę na budowę to i musisz mieć na kilkukrotnie wyższe rachunki za prąd :/. Zamiast ułatwiać i pomagać, doją z młodych ludzi ile się da :/

Wracając do tematu, dzięki temu zabiegowi podłączenie domku do sieci było czystą formalnością. Przystankowy domek do prądu już „normalnego” został podłączony po zakończeniu budowy, i tak też powinno być przy każdej inwestycji. Po odbiorze elektrycznym i badaniach całej instalacji, uprawniony elektryk wystawia zaświadczenie, które zanosi się do PGE. PGE spisuje z nami stosowną umowę przesyłu prądu i już po 3 dniach widzimy 2 panów łączących nasz kabel ze skrzyneczką przy drodze 😉 A 2 godzinki później cieszymy się „normalnym” prądem w domku 😉

Opisaliśmy całe to zamieszanie w kilku zdaniach, ale uwierzcie, chodzenia, podpisywania umów itd. było bardzo dużo. Jeśli macie jakieś pytania- piszcie, postaramy się rozjaśnić cały proces 🙂

Trzymajcie się na wieczór 🙂

Sypialnia 2

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *